pogański władca słowian na ziemiach zachodnich
poniedziałek, 23 października 2006
Jaka była moda średniowiecza?

Wbrew powszechnym opiniom średniowieczna damska moda skutecznie opierała się wściekłym atakom prawodawców i teologów. Mimo surowych zakazów mężczyźni mieli naprawdę co podziwiać

Pojawienie się chrześcijaństwa całkowicie odmieniło postrzeganie kobiety. Antyczny ideał piękna zamieniono w grzeszną powłokę, a zmysłowość zaczęto określać nieczystym pożądaniem. Według wczesnochrześcijańskich ascetów, z których całymi garściami czerpali wzory średniowieczni teologowie, kobieta jako sukcesorka mitycznej Ewy przejęła po niej całą mroczną spuściznę - w tym próżność. Jak udowadniał św. Hieronim, pragnienie dodania sobie uroku i urody sztucznymi środkami prowadzi w efekcie do grzechów lubieżności i zamiłowania do ziemskich marności. Inny chrześcijański klasyk Tertullian wymieniał cały katalog diabelskich pokus: peruki, tlenienie włosów, wybielanie skóry kremami. Niemiłe Bogu było też noszenie długich, wlokących się po ziemi trenów, bogatych futer oraz szerokich, przejętych z Bizancjum, powiewnych rękawów.
Przy takich poglądach trudno się dziwić, że we wczesnym średniowieczu stroje obojga płci - mężczyzn i kobiet - niewiele się od siebie różniły. Obie płcie nosiły takie same przepasane w talii szaty i długie włosy.


Katarzyna Wiatroszak
Wykonana z cyny brosza służąca do spinania płaszcza

    Wbrew teologom
Nawet najlepszy teolog nie wygra jednak z modą. Już pod koniec wczesnego średniowiecza strój stawał się bardziej dopasowany do figury. Kobieta idealna o wysmukłej sylwetce, białej skórze i takiż włosach, by nadążyć za modą, musiała nosić buty z długimi szpicami. Ale nie tylko. Zgrzebna spodnia koszula, czyli giezło, coraz ściślej przylegała do ciała - koszulę ściągano i związywano. Tak powstał gorset, który swoją ostateczną formę uzyskał w XV-w. Francji. Skromny len coraz częściej zastępował jedwab. Pojawiły się też śmiałe dekolty.
Te z dam, które chciały być najbardziej trendy, rozpruwały sobie suknię od pachy aż do bioder. Teolodzy taki strój nazywali "bramą piekieł".
Kobiety jednak coraz wyraźniej zaczynały mieć w nosie to, co nakazywały im wkładać specjalnie akty prawne pojawiające się już od czasów Karola Wielkiego. Nic dziwnego, że damska fantazja w dziedzinie mody nie uszła uwagi nawet najwyższych ojców Kościoła. Głos w tej sprawie zajmowały nawet sobory. Zwłaszcza wtedy, kiedy modne kroje sukien zaczęły przenikać do klasztorów.


Katarzyna Wiatroszak
Mosiężna sprzączka z fragmentem średniowiecznego pasa

    Prawie tak jak dziś
Skąd to wszystko wiemy? Oprócz wszelkiego rodzaju przekazów pisanych i wielu źródeł ikonograficznych w poznawaniu dawnej mody coraz wydatniej pomaga nam archeologia. Czasami nawet niewielki kawałek materiału - na przykład przetykana złotem jedwabna wstążka z XIII w. czy pochodzący z tego samego okresu delikatny czepiec - może nam powiedzieć bardzo wiele o dawnych mieszkańcach średniowiecznych miast Polski.
- Wstążka i znaleziony w tym roku czepiec ze starego miasta w Elblągu to najbardziej spektakularne, ale niejedyne odkrywki luksusowych materiałów z tego terenu - mówi archeolog Mirosław Marcinkowski z Muzeum w Elblągu. - Niezwykle drogi jedwab odkryliśmy nawet pośród rzeczy należących do żony poławiacza jesiotrów. To oznacza, że Elbląg już kilkadziesiąt lat po otrzymaniu praw miejskich był bogatą osadą.
Mieszkanki Pomorza nie odbiegały po względem ubioru od swoich zachodnich koleżanek. - Na obowiązkowej spodniej koszuli układała się suknia z wieloma klinami, eksponująca kobiece wdzięki. Już wówczas niezmiernie ważna była kolorystyka - opowiada Ewa Kasarab, kostiumolog. - Codziennym kolorem była zieleń, kobiety chętnie nosiły też czerwień, pomarańcze i nasyconą żółć. Lubowały się również w tzw. gryzących się zestawieniach - łączyły np. wściekłą zieleń z bladym różem.
Jedną z ważniejszych ozdób średniowiecznej damy był pas, którym przewiązywano suknię. Wykańczano go ozdobnymi klamrami, sprzączkami i naszywkami z metalu. - W Polsce zdobienia wykonane były jednak z mniej szlachetnych materiałów. Złoto zastępowano mosiądzem, srebro zaś cyną. Na pasach wytłaczano motywy lub inskrypcje religijne - opowiada Ewa Trawicka z gdańskiego Muzeum Archeologicznego. - Podobnie było z broszami do spinania płaszcza lub koszul czy szpilami do mocowania welonów.
Do pasa dopinano: sakwę na pieniądze, woreczek na nóż, a także skórzane kaletki. Kaletki to torby z wieloma przegródkami, w których noszono różne drobiazgi. Te znalezione miesiąc temu na gdańskiej starówce wytwarzane były ze skóry i pięknie zdobione. Zdarzało się, że pokrywa ze zniszczonej kaletki była tak ceniona, że służyła później jako ozdobnik naszywany na kolejne przedmioty znajdujące się w domu.


Bartosz Gondek, Katarzyna Wiatroszak
Buty przypominające współczesne klapki. Wykonane ze skóry, na podeszwie z korka

    Buty z second-handu
Najmniej znanym elementem średniowiecznej mody są buty. W ikonografii kobiety miały zawsze długie suknie całkowicie przykrywające stopy. Z wykopalisk archeologicznych wiadomo jednak, że nosiło się głównie buty skórzane, zarówno wysokie, wiązane na rzemyki lub zapinane na guziki. A także lekkie, przypominające klapki, z podeszwą z korka z obu stron obszytego skórą. Już w XIII w. Polki nosiły lekkie buty ze specjalnymi wywietrznikami przypominające dzisiejsze obuwie sportowe. Sporym wzięciem cieszyły się klasyczne holenderskie saboty.
- Ciekawe jest to, że jak wskazują nam buty z XV w., już wtedy mogły istnieć tzw. second-handy - opowiada Beata Ceynowa z Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. - Buty robione były na zamówienie, noszone przez wiele lat, a później sprzedawane biedniejszym. Na potrzeby kolejnego właściciela mogły być nacinane wzdłuż lub w poprzek, by większa stopa dobrze w nich leżała. Były też tak zwane patynki, czyli specjalne nakładki doczepiane do miękkich butów. Wykonana z drewna, przypinana na różne sposoby podeszwa zaopatrzona była w solidne drewniane klocki i pozwalała przejść suchą stopą przez błotniste ulice ówczesnych miast.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu mało którego naukowca interesował szarobury kawałek skóry lub materiału wydobyty po kilkuset latach z archeologicznego wykopu. Dziś jest inaczej. Resztki ubrań traktowane są jako niezwykle atrakcyjne zjawiska. Pojawia się też coraz większa grupa naukowców zajmujących się ich badaniem. Wygląda na to, że za kilka lat do archeologii podwodnej, miejskiej i militarnej dołączy kolejna - archeologia mody.


Bartosz Gondek
Patynki - drewniane nakładki na buty pozwalające dawnym modnisiom przejść suchą stopą przez zabłocone miejskie ulice

Bartosz Gondek, Katarzyna Wiatroszak, Gdańsk
2006-09-26, gazeta.pl

Malowana czaszka z Pacanowa

Niezwykłe odkrycie na cmentarzysku pod Pacanowem. W grobie sprzed co najmniej 4,5 tys. lat znaleziono pomalowaną na czerwono czaszkę.


Fot. Jarosław Kubalski
Na czaszce widać ślady czerwonego barwnika,
którym pomalowano górną część w miejscu włosów.
Nad czołem widać też dużą, regularną czarną plamę.


Czaszka leżała w grobie niszowym, charakterystycznym dla kultury złockiej - ludu rolników zamieszkujących okolice Sandomierza w neolicie. - To tajemnicza kultura. Mieli nietypowe zwyczaje pochówku zmarłych - mówi Stanisław Wilk, archeolog z Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze, od pięciu lat badający cmentarzyska pod Pacanowem.
Prawdopodobnie członków tej samej rodziny chowano w jamie, do której prowadził niewielki szyb. W grobie odkrytym kilka dni temu leżą położone na boku cztery osoby, w tym małe dziecko przytulone do matki. Pomalowana czaszka leżała twarzą do góry. Nad czołem widać dużą regularną czarną plamę.
- Nie ulega wątpliwości, że czaszka była celowo wypreparowana w ten sposób. Nie należy do żadnego ze szkieletów. Mogła być złożona z dwóch różnych części - spekuluje Stanisław Wilk.
Czerwony barwnik znaleziono również na kamiennych płytach, którymi wyłożono grobowiec. - Nie spotkałem się jeszcze z takim znaleziskiem. Malowanie czaszki mogło być jakimś elementem kultu zmarłych - przypuszcza Wilk.
Pomalowaną czaszkę spod Pacanowa oglądała już dr Anita Szczepanek z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Od kilku dni przeglądam literaturę i nie udało mi się znaleźć podobnego przypadku. Jakichś analogii można się doszukać w Australii, ale na razie trudno cokolwiek powiedzieć - przypuszcza Szczepanek.
Marcin Sztandera, Kielce
2006-08-21, gazeta.pl

dzięki archeowiesci.blox.pl
piątek, 23 grudnia 2005
SZCZODRE GODY - słowiańskie "Boże Narodzenie"
Godowe Święto, Szczodre Gody, Zimowego Staniasłońca - Etniczne święto Słowian, przypadajace na przesilenie zimowe (21-22 grudnia).
Święto Godowe, przypadające na okres zimowego przesilenia, w pewnych regionach znane było również pod nazwą Zimowego Staniasłońca i trwać mogło nawet kilka dni. Przez Słowiańskich Rodzimowierców (zarówno w przeszłości jak i obecnie) uznawane jest za początek nie tylko nowego roku słonecznego ale też liturgicznego oraz wegetacyjnego. Zwycięstwo światła nad ciemnością symbolizuje moment, w którym zaczyna przybywać najkrótszego (jak dotąd) dnia w roku, a najdłuższej nocy ubywać. Przynosząc ludziom nadzieję, napawając radością i optymizmem, Swaróg - Słońce znów zaczyna odzyskiwać panowanie nad światem… Stary cykl się zamyka - odchodzi stary rok, nowy - rozpoczyna.
U Słowian przesilenie zimowe poświęcone było także duszom zmarłych przodków. By dusze zmarłych mogły się ogrzać palono na cmentarzach ogniska i organizowano rytualne uczty (z którymi w późniejszym okresie przeniesiono się do domostw). Był to też szczególny czas na odprawianie wróżb mogących przewidzieć przebieg przyszłego roku np. pogodę i przyszłoroczne zbiory. W pewnych regionach (głównie na Śląsku) w okresie tym praktykowano zwyczaj stawiania w kącie izby ostatniego zżętego snopa żyta. Był on zazwyczaj dekorowany suszonymi owocami (najczęściej jabłkami) oraz orzechami, zaś po święcie pieczołowicie przechowywany aż do wiosny. To właśnie z nasion pochodzących z kłosów tegoż snopa należało bowiem rozpocząć przyszłoroczny siew…
Innym zwyczajem była kultywowana szczególnie w południowej Polsce (na Podhalu, Pogórzu, Ziemi Sądeckiej i Krakowskiej oraz ponownie na Śląsku) tzw. Podłaźniczka – udekorowana gałąź jodły, świerku lub sosny wieszana pod sufitem. Powszechne było też ścielenie słomy lub siana pod nakryciem stołu… Wszystko to czyniono dla zapewnienia przyszłorocznego urodzaju. Na przełomie XVIII i XIX wieku tradycję dekorowania snopa żyta niemal całkowicie zastąpił przybyły z Niemiec zwyczaj dekorowania choinki (która to ostatecznie, stała się niejako symbolem innego święta jakim jest chrześcijańskie, tzw. Boże Narodzenie). Wiele pierwotnych słowiańskich zabiegów magicznym (w tym np. wspomniane już ścielenie słomy lub siana pod obrusem) nadal powszechnie jednak praktykowana jest w wielu domach po dziś dzień, choć z czasem nadano im chrześcijański wydźwięk i interpretację - również wyraz "kolęda" pierwotnie oznaczał radosną pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania znajomych gospodarzy w noc przesilenia zimowego.
Powiązań "Bożego Narodzenia" ze Świętem Godowym na terenie Polski jest zresztą znacznie więcej. Chrześcijańskie (szczególnie dominujące wyznacie na terenie RP) obchodzi dzień narodzin swojego zbawiciela 25 grudnia, choć jeszcze w III wieku obchodzono go 6 stycznia - dopiero w okresie późniejszym pojawiła się data 25 grudnia (pierwszy raz wzmiankowana w 336 roku). Przyczyniło się do tego obchodzone wówczas w Rzymie, również pogańskie święto przesilenia zimowego poświęcone bogu słońca Sol Invictus. Należący również do czcicieli tegoż Boga cesarz Konstantyn, po swoim połowicznym przyjęciu wiary chrześcijańskiej (w ten sposób próbując pogodzić dwie różne wiary) przemianował termin święta chrześcijańskiego na święto "pogańskie" (co z resztą w analogiczny sposób uczyniono przyjmując symbolikę krzyża).
żródło: Wikipedia
niedziela, 20 listopada 2005
Sauna Słowian
"Nie mają Słowianie łaźni, lecz posługują się deskami z drzewa. Zatykają szpary w nich czymś, co bywa na ich drzewach, podobne do wodorostów, a co oni nazywają mech. Służy to zamiast smoły do ich statków. Budują piec z kamienia w jednym roku i wycinają w górze na wprost niego okienko dla ujścia dymu. A gdy się piec zagrzeje zatykają owe okienko i zamykają drzwi domku. Wewnątrz znajdują się zbiorniki na wodę. Wodę tę leją na rozpalony piec i podnoszą się kłęby pary. Każdy z nich ma wiecheć z trawy, którym porusza powietrze i przyciągają ją ku sobie. Wówczas otwierają się im pory i wychodzą zbędne substancje z ich ciał. Płyną z nich strugi potu i nie zostają na żadnym z nich ani śladu świerzbu czy strupa".
Ibrahim ibn Jakub

wtorek, 15 listopada 2005
Pałac Mieszka I

Czy tak wyglądał dom Mieszka I na Ostrowie Tumskim (Poznań) ? - makieta

A tak wyglądał cały Ostrów Tumski. W prawej części grodu widać dom Mieszka I.

w uzupełnieniach:

Europejski sen Mieszka I - Anna Piotrowska (2005)

sobota, 12 listopada 2005
Tugumir

Dagome iudex (ludex?) zobacz określa najwcześniejsze granice Polski i oddaje je pod papieską opiekę. Wśród wystawców dokumentu widnieje między innymi Tugumir (Tęgomir?) książę Stodoran ok. 940
źródło
(o dokumencie oisze też andrzy na swoim blogu, zamieszcz również text)


prawa autorskie


edytuj