pogański władca słowian na ziemiach zachodnich
Blog > Komentarze do wpisu
Ostrów Tumski (Poznań)
Europejski sen Mieszka I

Zobacz powiększenie


Anna Piotrowska* 03-11-2005 , ostatnia aktualizacja 03-11-2005 16:53

Jako pierwsi pokazujemy rekonstrukcję monumentalnej rezydencji Mieszka, która znajdowała się na Ostrowie Tumskim w Poznaniu. Dwukondygnacyjny pałac był dowodem europejskich aspiracji polskiego księcia.

Średniowieczne kroniki nie wspominają ani słowem o wyglądzie Mieszka. Nie wiadomo więc, czy był wysoki, czy niski. Nie znamy też koloru jego oczu. Z dawnych zapisków wynika jednak niezbicie, że pierwszy znany z kart historii polski książę miał jedno marzenie: chciał, by nasz kraj był silny i potężny. By należał do europejskiej wspólnoty chrześcijańskich narodów, takich jak Niemcy, Czesi czy mieszkańcy dalekiego Bizancjum. Dlatego od początku panowania wcielał w życie ambitny plan uczynienia ze swego księstwa sprawnie zarządzanego państwa, aktywnie udzielającego się na arenie międzynarodowej. Mieszko zdawał sobie sprawę, że musi dowieść potęgi swej władzy, nie tylko podbijając kolejne ziemie, lecz także wznosząc godną siebie siedzibę. Nic więc dziwnego, że ok. 960 roku sprowadził, prawdopodobnie z Saksonii, mistrzów murarskich, którzy zbudowali dla niego w Poznaniu olbrzymie dwukondygnacyjne palatium. Pozostałości tej monumentalnej kamiennej konstrukcji bada na poznańskim Ostrowie Tumskim (czyli wyspie w widłach Warty i Cybiny) prof. Hanna Kóeka-Krenz z Instytutu Prahistorii UAM w Poznaniu. Z jej ustaleń wynika, że budowlę wzniesioną na rozkaz Mieszka udoskonalił Chrobry, fundując w pałacowej kaplicy mozaikę równie wspaniałą jak te zdobiące najpiękniejsze kościoły Konstantynopola. Wielkość palatium oraz rozmach, z którym je upiększono, dowodzą, że pierwsi historyczni Piastowie nie tylko utrzymywali rozległe kontakty handlowe, lecz mieli też jasno sprecyzowaną opinię o swej pozycji w gronie innych władców ówczesnej Europy.

Dzięki najnowszym badaniom prof. Kóeki-Krenz początki panowania Mieszka oraz jego dalekosiężne zamiary nabierają klarowności. Oto fakty. W zgodnej opinii historyków książę objął rządy ok. 960 roku. Wygląda na to, że nieco przed tym wydarzeniem lub tuż po nim na Ostrowie Tumskim rozpoczął budowę palatium. Dlaczego akurat tam? Przecież według XII-wiecznej kroniki Galla Anonima Piastowie wywodzili się z Gniezna, które z sentymentu dla rodowej siedziby uczynili stolicą swego państwa. Prawda jest jednak inna. Przeprowadzone w ciągu ostatnich kilku lat m.in. przez prof. Zofię Kurnatowską z poznańskiego oddziału Instytutu Etnologii i Archeologii PAN badania dowodzą, że pierwsi historyczni władcy ziem polskich pochodzili prawdopodobnie z Giecza. Gród ten położony był jednak zbyt daleko od szlaków handlowych, by mógł odegrać znaczącą rolę w państwie Piastów. Dlatego w X wieku na terenie Wielkopolski rozwijały się dwa centralne ośrodki - Poznań oraz Gniezno. Każdy z nich pełnił inną funkcję.

Święte Gniezno

Gniezno od stuleci było miejscem kultu. Uczeni przypuszczają, że w czasach pogańskich z całej Wielkopolski na gnieźnieńskie Wzgórze Lecha ściągały grupy pielgrzymów. Na tym naturalnym bardzo stromym wzniesieniu palono ogniska ofiarne oraz wznoszono modły do nieznanych z imienia bogów. Potem, po przyjęciu chrztu, Mieszko wypędził z Gniezna pogańskich kapłanów i ustanowił tam siedzibę biskupstwa misyjnego. Prof. Zofia Kurnatowska sądzi, że Poznań był po prostu ulubioną posiadłością Mieszka. Największym atutem tego grodu było położenie. Znajdował się bowiem na drodze wędrówek karawan kupieckich ciągnących z Czech i ze Śląska w kierunku ujścia Odry oraz ziem Pomorza Zachodniego. Za sprawą handlarzy na dwór księcia docierały towary luksusowe oraz wieści ze świata. To pewnie oni opowiadali księciu o palatiach innych europejskich władców i być może pośredniczyli w sprowadzeniu nad Wartę murarzy, którzy inspirując się modą zachodnioeuropejską, wznieśli monumentalną rezydencję Mieszka.

Jak wynika z wykopalisk, palatium miało blisko 12 m szerokości i ponad 27 m długości. Jego wysokość wynosiła ok. 11 m. Kluczowe znaczenie dla ustalenia daty zakończenia prac konstrukcyjnych ma datowanie dendrochronologiczne (polegające na określaniu czasu ścięcia drzewa na podstawie przyrostu słojów) dębowej belki, którą położono wówczas w progu wejścia do budynku. Dzięki tej metodzie ustalania wieku drewnianych znalezisk można ustalić datę ścięcia drzewa z dokładnością do pół roku. Niestety, w tym przypadku ostatnie zewnętrzne warstwy belki się nie zachowały. - Można było jednak stwierdzić, że zrobiono ją z drzewa ściętego po 941 roku, do której to daty trzeba jeszcze dodać około 20 lat. Dane te wskazują, że palatium zbudowano w latach 60. X wieku - mówi prof Kóeka-Krenz. (Ustalenia uczonych potwierdzają inne daty z Ostrowa Tumskiego uzyskane za sprawą dendrochronologii).

Palatium wzniesiono z łamanych w płytki kamieni, po czym otynkowano je z zewnątrz i wewnątrz. Z badań zachowanego tuż przy fundamentach gipsowego tynku wynika, że dodano do niego nieco przepalonej, roztartej na proszek gliny, dzięki czemu powierzchnia budynku była bladoróżowa. Dach palatium mógł być kryty ołowianymi płytkami lub dachówkami z łupku. Ta druga wersja jest bardziej prawdopodobna, bo w jednym z wykopów archeolodzy znaleźli fragment łupkowej dachówki. Łączna powierzchnia mieszkalna książęcej rezydencji sięgała 400 m2. Na dole, tuż przy wejściu, mieścił się duży pokój pełniący zapewne funkcję sali recepcyjnej, gdzie czekało się na zaproszenie władcy do tzw. aula regia, czyli sali królewskiej. W tej ostatniej książę zasiadał na tronie podczas przyjmowania m.in. posłów zagranicznych władców. Była to spora sala, jej powierzchnia wynosiła ok. 100 m2. Odbywały się w niej nie tylko oficjalne spotkania, lecz także uczty. Wnoszono wówczas do środka stoły oraz ławy, a z przylegającego do auli niewielkiego skarbczyka książęcy słudzy wyjmowali bogato zdobioną, srebrną, a może złotą zastawę. Co znajdowało się w ostatnim pomieszczeniu parteru - nie wiadomo. Wydaje się jednak, że nie prywatne komnaty Mieszka i jego najbliższych, bo te mieściły się zapewne na piętrze. Nieduże pokoiki z drewnianymi ścianami wewnętrznymi zapewniały rodzinie księcia intymną atmosferę.

- Budowa palatium łączyła się z dalekosiężnymi zamysłami Mieszka, czyli próbą wejścia na arenę międzynarodowej polityki poprzez ślub z Dąbrówką oraz chrzest Polski - tłumaczy prof. Kóeka-Krenz. Dlatego prawdopodobnie równocześnie z palatium, być może na kilka lat przed przyjęciem przez władcę chrześcijaństwa, w Poznaniu wzniesiono przylegającą do rezydencji kaplicę. Budynki miały wspólny fundament, co najlepiej pokazuje, jak przewidujący był nasz książę. Pozostałości kaplicy jeszcze nie odsłonięto, ale odnaleziono m.in. fragmenty tynku pochodzące z tego budynku.

Prywatna kaplica

Niewielka kaplica (9 m średnicy bez absydy), prawdopodobnie tak jak palatium miała dwie kondygnacje i dwa wejścia. Pierwsze, na dole, prowadziło prosto z głównej sali rezydencji do wnętrza świątyni. Drugie wiodło z prywatnych komnat władcy na drewnianą galerię, gdzie Mieszko w odosobnieniu mógł przysłuchiwać się mszy. Przygotowaniem kaplicy do odprawienia w niej pierwszej liturgii zajęła się prawdopodobnie Dąbrówka. Kto wie, może to z jej inicjatywy kościółek nosił wezwanie Najświętszej Maryi Panny. Co do patronki kaplicy nie ma bowiem wątpliwości. Odkryte podczas wykopalisk niebieskie kawałeczki tynku dowodzą, że na ścianach świątyni znajdował się wizerunek matki Zbawiciela. We wczesnym średniowieczu ciemny błękit był bowiem zarezerwowany wyłącznie do malowania szat Maryi.

Co najciekawsze, pigment użyty do produkcji farby pochodził z minerału - lapis-lazuli. W czasach Mieszka najbliższe eksploatowane złoża tego materiału znajdowały się w... Afganistanie. Dowodzi to, że dwór księcia utrzymywał kontakty z całym ówczesnym światem. Być może także z Afganistanu pochodził wielbłąd, którego władca ofiarował w 983 roku Ottonowi III z okazji koronacji na króla Niemiec.

Dalekosiężne kontakty handlowe pierwszych Piastów potwierdzają także odkryte podczas wykopalisk na Ostrowie Tumskim pozostałości przepięknej szklanej mozaiki ściennej. Tysiąc lat temu w robieniu takich obrazów specjalizowali się Bizantyjczycy. Z zapisków historycznych wynika, że na początku XI wieku pracownie mistrzów mozaikarzy znajdowały się też na Rusi. - Sprowadził ich tam Włodzimierz, książę kijowski, który przyjął chrześcijaństwo za pośrednictwem Konstantynopola - opowiada prof. Kóeka-Krenz. Prawdopodobnie właśnie na terenie Rusi odlano szkło, z którego zrobiono poznańską mozaikę. U nas nie było bowiem odpowiednich warsztatów. Był to najwyższej klasy materiał, bez pęcherzyków, co najmniej dwukrotnie wylewany na tafle i cięty potem na drobne kawałeczki. Każda z kostek miała zaledwie 0,5 cm szerokości. Tło mozaiki przedstawiającej prawdopodobnie Boga Ojca lub Chrystusa stanowiły kostki pokryte złotą folią, samą zaś postać zdobiono z kolorowych kawałków szkła. W trakcie wykopalisk archeolodzy znaleźli bowiem obok złotych także kostki ciemnoczerwone, zielone, niebieskie, a nawet jedną czarną.

Szklane cudo

Wiele wskazuje, że pocięte na drobne kawałki szkło przyjechało do Wielkopolski wraz z całą grupą wysokiej klasy specjalistów. Najważniejszym z nich był niewątpliwie artysta projektant. Człowiek ten po obejrzeniu poznańskiej absydy obmyślił obraz, który umieścił potem na otynkowanej ścianie. Następnie do pracy przystąpili mozaikarze. Ludzie ci kawałek po kawałku przyklejali do mokrej warstwy tynku kolorowe szkło. Była to mozolna praca, z analizy zachowanych fragmentów podkładu wynika bowiem, że na 1m2 mozaiki trzeba było zużyć wiele tysięcy kostek! Nie układano ich zupełnie równo, tylko pod pewnym kątem, dzięki czemu światło słoneczne załamywało się na złotym tle obrazu i dawało efekt migotania.

- To najprawdopodobniej Bolesław Chrobry zaprosił mozaikarzy do Poznania. Jakość szkła dowodzi, że książę nie liczył się z wydatkami - mówi prof. Kóeka-Krenz. Opinię o wyjątkowej wprost szczodrości księcia potwierdzają także źródła historyczne. Nawet nienawidzący polskiego władcy niemiecki kronikarz Thietmar, opisując pielgrzymkę Ottona III do grobu św. Wojciecha, przyznał: Trudno uwierzyć i opowiedzieć, z jaką wspaniałością przyjmował wówczas Bolesław cesarza i prowadził go przez swój kraj do Gniezna. Na koniec wizyty książę obdarował dostojnego gościa, oprócz kosztowności dając mu także 300 opancerzonych rycerzy.

Z relacji Thietmara i innych kronikarzy wynika, że Chrobry nie tylko miał gest, ale mógł też sobie na niego pozwolić. Tezę tę potwierdzają wykopaliska. Wygląda na to, że nasz książę dysponował dużymi zasobami złota. Do ściany palatium przylegała bowiem pracownia złotnicza. Drewniany budynek o wymiarach 3×4 m znajdował się bezpośrednio przy skarbcu. W jego pozostałościach archeolodzy odkopali dziesiątki drobnych złotych przedmiotów, m.in.: druciki, folie, pocięte ozdoby przygotowane do przetopienia oraz nity, które miały być użyte prawdopodobnie do umocowania okuć, np. mszału. - Nagromadzenie złotego kruszcu w pracowni oraz brak złota wśród innych znalezisk z czasów pierwszych Piastów (np. w skarbach) dowodzi, że przywilej używania tego surowca należał wtedy do władcy - mówi prof. Kóeka-Krenz. Książę sprowadzał złoto z daleka. Najprawdopodobniej za pośrednictwem bizantyjskich kupców z Sudanu. Możliwe też, że był to kruszec z Nadrenii, ale tamtejsze złoża były już wówczas prawie wyczerpane. Pracujący na potrzeby władcy złotnicy przerabiali surowiec, a Chrobry przechowywał złote precjoza w swym skarbcu czy też obdarowywał nimi zagranicznych gości lub dostojników kościelnych.

Książęce posiadłości

Pracownia złotnicza była zapewne tylko jednym z wielu warsztatów rzemieślniczych, które znajdowały się w wydzielonej, "książęcej" części poznańskiego grodu. W trakcie badań archeolodzy napotkali pozostałości kilku drewnianych budynków. Ze źródeł historycznych wiadomo, że tuż przy ówczesnych rezydencjach mogły być nie tylko kuźnie czy pracownie płatnerzy, lecz także ogrzewane budynki, w których kobiety tkały oraz haftowały płótno. Mimo pewnej ciasnoty - wydzielona część grodu liczyła tylko ok. 3200 m2 powierzchni - obok palatium Mieszka znajdował się też plac, na którym książę przemawiał do swych poddanych. Badacze odkryli, że najpierw ułożono na nim warstwę drobnych kamieni, po czym wylano na nią zaprawę. Dzięki temu nawet podczas największego deszczu placyk nie zamieniał się w błotniste bajoro. Zaś widoczne w gipsowej wylewce ślady po drewnianych słupach dowodzą, że znajdowała się tam też zadaszona trybuna, gdzie książę zasiadał na tronie.

Gród w Poznaniu oraz palatium zostały zniszczone podczas najazdu czeskiego księcia Brzetysława w 1039 roku. Kazimierz Odnowiciel odbudował rezydencję przodków, lecz bywał w niej rzadko, bo swą główną siedzibą uczynił Kraków. W XIII wieku Ostrów Tumski został przekazany we władanie biskupom poznańskim i palatium rozebrano. Nie ulega wątpliwości, że w okresie swej świetności książęca rezydencja oraz pałacowa kaplica były dowodem europejskich aspiracji pierwszych Piastów. Dziś można chyba stwierdzić, że marzenie Mieszka się spełniło.

*Anna Piotrowska jest redaktorem "Wiedzy i Życia".
Gazeta, Wiedza i Życie
sobota, 12 listopada 2005, drogi_r

Polecane wpisy

  • św. Wacław

    SZLAKIEM ŚWIĘTEGO KSIĘCIA W duszach naszych południowych sąsiadów nieprzerwanie od średniowieczawyryty jest głęboko kult świętego Wacława, Wielkiego księcia,męc

  • PRADZIEJE ZIEM CZESKICH (historia Czech cz.I)

    Pierwsze ślady człowieka neandertaldzkiego na ziemiach czeskichpochodzą sprzed 250 tys. lat . Ówczesne warunki klimatyczne cechowałysię występowaniem trwających

  • PAŃSTWO WIELKOMORAWSKIE (historia Czech cz.II)

    W VIII i IX w. ziemie Czech zamieszkiwał zlepek mniej lub bardziejzorganizowanych plemion-księstw, z których najpotężniejsze byłyksięstwa morawskie i nitrzański


prawa autorskie


edytuj